Koktajl z kostkami lodu gotowy.
Godz. 9.15 E tam, jeszcze bardziej gorąco, zrzucamy ciuchy / nie wszystkie żeby nie było/ i do wody. Ulga. Nareszcie dobra temperatura
Godz. 9.30 Herbata owocowa /bez prądu/
Godz. 12.10 Kilku rowerzystów w tym jedna rowerzystka :-). Ruszają w trasę, niektórzy pierwszy raz na rowerze w tym roku.
Ślisko, koleiny, śnieg miejscami do połowy koła. Krótkie rozmowy bo nie bardzo można się rozgadywać, trzeba „trzymać się koleiny”, lekki błąd i ... buch w puch. :-).
Gorąc jeszcze większy niż przy bieganiu. W końcu „dziś jest wiosna”.
Zjazdy na byle czym. Śmiechu trochę było.
Ekwilibrystyka na rowerze, jazda bez trzymanki, zjazd na sakwie, reklamówce, worku po paszy:-) czy co kto tam miał. Na koniec gorąca kiełbaska, dyplomy za zjazdy przygotowane przez MOSiR .
I tak zakończył się dzień, aktywny, rowerowy, po prostu „wiosenny dzień”
Czy powtarzanie bez końca, że mam dosyć zimy, chcę na rower coś zmieni? Nie.
"Wiosna" może być zawsze, wszystko zależy od Nas.
Jeżeli chcesz „wiosny” musisz ją znaleźć...... w Sobie drogi czytelniku i czytelniczko :-).
Pozdrawiam
BYNIO
Więcej zdjęć niebawem
PS
23 lub 24 marca będziemy szukać oznak wiosny. Szykujcie już rowery