czwartek, 26 maja 2011
niedziela, 22 maja 2011
Sentymentalna Jednodniówka ( z dwoma zagadkami?)
Ktoś zapyta dlaczego sentymentalna, ponieważ lubię powracać w te okolice i spotykać się z dwoma rzekami Liwcem i Bugiem. Jadę w kierunku Węgrowa aby spotkać obydwie rzeki jednocześnie trzeba dojechać w okolice Kamieńczyka. Tam te rzeki spotykają się. Ale spokojnie może wszystko po kolej. Pobudka 18.05.2011r. o godzinie 3.00 szybkie spakowanie,toaleta śniadanie kawa i w drogę. Jak wspomniałem na forum chcę sprawdzić kolana i tyłek a jednocześnie spotkać Liwiec i Bug w jednym miejscu. Godz. 4.00 wyjazd trasą Nr 2 szybki przejazd w kierunku Siedlec następnie trasą 696 w kierunku Węgrowa. Już w miejscowości Chodów spotykam Liwiec robię fotkę i dalej w drogę, pogoda jest w tym dniu wymarzona,co raz cieplej wiec w okolicy Mokobód przebieram się wyjmuję z sakw lżejsze ubranie piję kawę i dalej. Pędzidło i moje kolana sprawują się jak do tej pory dobrze. Dojeżdżam do Węgrowa i przychodzi mi myśl żeby na Liw popatrzeć z drugiej strony więc udaję się do miejscowości Jarnice. Z Jarnic obserwuję z sentymentem zamek i kościół w Liwie. Następnie Węgrów szybko ponieważ w centrum przebudowa, kostka itd. .Trasą Nr.62 z Węgrowa jadę w kierunku Łochowa lecz w miejscowości Paplin skręcam w lewo po głowie "chodzi" mi Urle i takimi "bokami"docieram do tej miejscowości. Wspomnę o "bokach" tj. Jaczew, Rowiska, Myszadła i Borzyny. I cóż w miejscowości Urle rozczarowanie,miejsc ładne wypoczynkowe tylko trochę dziwne (zamknięte). Dacze po obu stronach drogi którą jadę wiem że Liwiec płynie tuż tuż lecz dostać się do rzeki nie mogę. Tereny poogradzane , dużo napisów typu Teren Prywatny lub Droga bez przejazdu. Trochę jak na podmoskiewskich daczach tylko ochrony z kałachami brak. Natomiast nie zauważyłem tabliczek inf
ormacji Turystycznej np. Plaża, Kąpielisko, Przystań kajakowa czy po prostu -rzeka LIWIEC . W miejscowościach Iły i Strachów podobnie. Wielka szkoda być może są jakieś ścieżki , tylko oznakowania brak . "Przecinam" trasę Nr. 62 i po niedługim czasie jestem w Loretto miejsce bardzo urokliwe i sentymentalne, zatrzymuję się na dłużej . odwiedzam sanktuarium, posilam się duchowo no i oczywiście posilam swój organizm ponieważ będą mi potrzebne siły na drogę powrotną. Co ja mówię o drodze powrotnej przecież Ja jeszcze nie dotarłem do Kamieńczyka i nad rzeki LIWIEC i BUG. Jadę więc nad te piękne rzeki . Tutaj pierwsza zagadka, jaka to roślina? Występuje u ujścia rzeki Liwiec posiada ciekawe liście a w tym roku zaobserwowałem coś co pozostaje po kwiatostanie tej rośliny patrz foto.
I druga zagadka co tych dwoje łączy ? patrz foto. Kamieńczyk... odpoczynek i droga powrotna,przez Łochó
w ,Węgrów,Siedlce i finisz w Międzyrzecu o godz. 20.45. Wyprawa udana, kolana i tyłek sprawdzony jest O.K.
relacja i foto z wyprawy andyrock pozdrawiam.
wszystkie zdjęcia oraz trasa
I druga zagadka co tych dwoje łączy ? patrz foto. Kamieńczyk... odpoczynek i droga powrotna,przez Łochó
relacja i foto z wyprawy andyrock pozdrawiam.
wszystkie zdjęcia oraz trasa
czwartek, 5 maja 2011
Majówka w okolicach Białej Podlaskiej
II Bialska Majówka przeszła do historii.
"I My tam byliśmy, miód i wino piliśmy" - a co poza "piciem" robiliśmy to przeczytacie tutaj i zobaczycie tutaj i tutaj
Warto dodać że "rowerowemu międzyrzecowi" przybyła następna kobieta, która przekroczyła setkę ;-)
przejechanych kilometrów jednego dnia.
Magda "wykręciła" 110km
"Jubilatce" gratulujemy.
Rowerem Po Południowym Podlasiu z Międzyrzeca jechali:
Magda, Jurek, Andrzej, Sławek, Wiesiek, Bynio
PS
BKR robi bardzo dobrą rowerową robotę.
Jest coraz mniej młodych ludzi, którym chce się robić coś dla innych.
Pozdrawiamy Serdecznie
"I My tam byliśmy, miód i wino piliśmy" - a co poza "piciem" robiliśmy to przeczytacie tutaj i zobaczycie tutaj i tutaj
Warto dodać że "rowerowemu międzyrzecowi" przybyła następna kobieta, która przekroczyła setkę ;-)
przejechanych kilometrów jednego dnia.
Magda "wykręciła" 110km
"Jubilatce" gratulujemy.
Rowerem Po Południowym Podlasiu z Międzyrzeca jechali:
Magda, Jurek, Andrzej, Sławek, Wiesiek, Bynio
PS
BKR robi bardzo dobrą rowerową robotę.
Jest coraz mniej młodych ludzi, którym chce się robić coś dla innych.
Pozdrawiamy Serdecznie
piątek, 22 kwietnia 2011
Palmowa Niedziela w Puszczy Białowieskiej
W Puszczy Białowieskiej byłem wiele razy także po stronie Białoruskiej. Lubię las. Lubię odgłos ocierających się o siebie konarów drzew, śpiew ptaków, stukot dzięcioła szukającego pożywienia, szum hulającego wiatru, ciszę bezwietrznego dnia. Lubię kolory lasu wszystkich pór roku, lubię widok przemykających w gęstwinie lub żerujących na polanach zwierząt. Po prostu lubię kontakt z naturą, która "ładuje moje akumulatory", która pozwala na "chwilę" przemyśleń, bez tego chyba nie mógłbym funkcjonować.
Dla mnie niema lepszego odpoczynku jak zmęczyć się na łonie natury, dać z siebie wszystko podczas biegu, czy jazdy rowerem po leśnych ścieżkach, ale lubię też posiedzieć gdzieś w "gęstwinie" i wsłuchiwać się w odgłosy lasu . Teraz nie często to robię. Dlatego nie mogę odmówić sobie przejażdżki gdy taka okazja się nadarza.
Przez KOŁA BOK-i jak zwykle zostaliśmy przyjęci bardzo serdecznie. Przewieziono nas i rowery do bram Puszczy w miejscowości Kamieniuki.
I zaczęła się jazda,
Pierwszego dnia przejechaliśmy około 55 km wszystko przez Puszczę.
Nocleg mieliśmy w TUR BAZIE :-) w miejscowości Tihawola położonej w środku lasu. Osada kilkanaście domów, jeden sklep otwarty 2 razy w tygodniu. Cisza spokój, co raz przejadą tylko pogranicznicy.
Rozmowy, dyskusje, wymiana poglądów i upominków i do śpiwora.
Z tymi upominkami to jest problem. Tak jakoś się utarło ze ofiarujemy sobie coś na wzajem przy każdym spotkaniu. Białorusini mają już chyba wszystkie nasze foldery jakie wypuściło miasto Międzyrzec i inne gadżety i dlatego nie wiadomo co im dać. Ale nie tym razem. Ja nie miałem wątpliwości i dylematu. W przeddzień Palmowej Niedzieli prezentem nie mogło być nic innego jak "palma".
Wszyscy otrzymali symbol wjazdu Chrystusa do Jerozolimy .
Palmę dostał nawet "Died Maroz", odpowiednik naszego św Mikołaja, którego odwiedziliśmy w jego siedzibie. Czy to nie było "piękne"?
Czy potrzebne są granice, uprzedzenia, podziały, które powodują tak wiele złego z wojnami na czele? Czy nie można wsiąść na rower i jechać gdzie oczy i koła roweru poniosą? Bez granic, nienawiści i złego myślenia. MOŻNA.
Wspólnie pokazujemy że można się porozumieć, mimo odrębności kulturowej, światopoglądowej, pokazujemy że wspólnie możemy cieszyć się z tego co nam przynosi każdy dzień.
Drugiego dnia przejechaliśmy około 60km "zahaczając" o jezioro Lackie położone w środku puszczy.
I tego dnia widziałem po raz pierwszy żubry cieszące się wolnością. Nawet dla widoku Króla Puszczy warto było tutaj przyjechać
Po Najstarszym Lesie w Europie, który ma 600lat i nie dzieli, a łączy dwa Kraje, przejechaliśmy na rowerach około 110 km.
W miłej atmosferze spędziliśmy dwa dni, rozkoszując się dzikością "pierwotnego lasu" chłonąc energię jaka drzemie w przyrodzie. Na pewno nie ostatni raz.
Hitem tego wyjazdu był ten utwór w interpretacji Andrzeja. Może to być "hymn rowerowego międzyrzeca". Ale dla mnie jakoś nie pasuje do "starego lasu", bardziej pasuje chyba to
W "eksplorowaniu" Puszczy Białowieskiej po stronie białoruskiej z ramienia :-) "rowerowego międzyrzeca" uczestniczyli:
Edyta /BKR/, Barbara, Mariola, Andrzej, Bynio, Wiesław, Jurek, Sławek oraz na "gościnnych występach dwaj Andrzeje" :-)
Zdjęcia
Moje - robione nie moim aparatem - jakość słaba
Wieśka
Andyrock-a
środa, 6 kwietnia 2011
6 Półmaraton Warszawski - Czy to tylko bieg?
Często zadawałem sobie pytania czy inni też mają takie odczucia i myśli. Czy ludzie biorący udział w długich biegach ulicznych na całym świecie w wielotysięcznym tłumie czują i myślą podobnie.
W tym celu pojechałem do Warszawy.
Każde "szanujące" się miasto stara się organizować bieg który przyciągnie wielu ludzi.
Właśnie półmaraton wybrałem aby "dowiedzieć się" na czym polega ten "fenomen".
Ale co przyciąga ich by się "wspólnie męczyć"?
Obserwując biegaczy można dostrzec że są osoby, które chcą się pokazać, chcą zaistnieć, chcą "mieć swoje pięć minut" są też tacy którzy otrzymają nagrody /najlepsi/
Ale większość przyjechała po to aby się sprawdzić, "zmierzyć z dystansem" oraz spotkać z "innymi biegającymi"
Co przeżywają podczas takiego biegu i co myślą? - ciężko wywnioskować z obserwacji.
Wszyscy pomagają sobie w "ciężkich chwilach", dopingują do większego wysiłku. gratulują na mecie, Nie ma złośliwości, "podstawiania nóg". Jest czysta rywalizacja z konkurentami i z własnymi słabościami. Każdy biegnąc wie że przygotowania jego "przeciwników" niebyły łatwe, każdy włożył dużo pracy aby pokonać dystans i swoje ograniczenia.
Znam to ze sportów walki.
Bo wiedzą ile "kosztowały " przygotowania i ile trzeba odwagi aby stanąć na przeciwko siebie i "dać z siebie wszystko", mają po prostu szacunek do przeciwnika./
Bieg - w przeciwieństwie do sportów walki jest często "niedocenianym" zajęciem, szczególnie w naszym kraju W dzisiejszych czasach według mnie powinien być nie modą a wręcz koniecznością dla wielu, w tym dla mnie.
Dlaczego? Już wyjaśniam.
Rozwój czy my?. Kto tu rządzi?
Przecież to my większość czasu spędzamy w pozycji siedzącej lub leżącej. To my wylewamy ścieki do rzek, śmieci wyrzucamy do lasu, produkujemy "sztuczne jedzenie", wycinamy puszczę amazońską ogólnie nie dbamy o naturalne środowisko. A wszystko to sprawia że w naturze jesteśmy coraz słabsi, często chorujemy, brak nam odporności na naturalne zimno i ciepło. Byle deszczyk czy "większy śnieg" przyprawia nas o "katar" i "wielkie" kłopoty. Uszkodzony samochód, to problem, bo jak dojść do sklepu który jest oddalony 300m od naszego domu. A wejście po schodach na 3 piętro do znajomych sprawia że serce 'niemało wyskoczy" nam z klatki piersiowej.
Bardziej rozczulamy się nad psem, który mógł zginąć na płynącej krze niż nad milionami zabijanych nienarodzonych dzieci.
Jesteśmy "tolerancyjni" - bo co nam przeszkadza jak pan z panem...... zaadoptują dziecko.
Długi bieg czy dłuższa wyprawa rowerowa, dają nam, raz na jakiś czas "godzinę dla siebie". Gdy biegniemy czy jedziemy rowerem , możemy przemyśleć to co jest w nas, "odnaleźć siebie", "odnaleźć" to co jest nam naprawdę potrzebne. Na codzień nie mamy czasu, nawet godziny,/???/ bo jest praca, szkoła, dzieci, problemy. Zawsze znajdziemy jakąś wymówkę.
Czy będziemy umieli znaleźć ten czas dla siebie, zależy od tego jakie mamy "potrzeby", które jak by się tak naprawdę zastanowić nie są "potrzebami".Czy tak naprawdę potrzebny jest nam nowy samochód, jeszcze bardziej funkcjonalny dom, nowe meble. Czy nie bardziej powinno nam zależeć na "poukładaniu" swoich myśli , porozmawianiu z najbliższymi, pobieganiu w parku czy wyjściu na rower. Co jest ważniejsze, piękny dom czy ludzie w nim mieszkający. "Czy życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie?" /cytat chyba wiecie z czego/
Bieg - to pretekst - do znalezienia czasu dla siebie.
Bieg czy aktywność, traktowana tylko i wyłącznie instrumentalnie, sprawi że będziemy mniej ważyć tak jak chcieliśmy, lepiej się czuć, poprawimy swoje czasy na "6 kółek" w parku. I jeżeli będziemy robić to dłuższy czas to stanie się naszą potrzebą. To wszystko - no może jeszcze parę innych rzeczy
"Dojdziemy" być może do ciekawych wniosków i będziemy mogli zrozumieć co jest lepsze, dla nas i dla innych..
Ale to się tylko tak łatwo mówi - pisze.
Czy taki "bieg" może cokolwiek zmienić?
Uważam że zmieni, tylko należy zacząć "biegać"
Pozdrawiam
BYNIO
PS
Miało być o bieganiu a wyszło jak zwykle. Nie tylko o bieganiu
Wyniki Międzyrzeczan w 6 Półmaratonie Warszawskim /21km 97m/
Pulik Jerzy 1,26,42
Muszyński Dariusz 1,44,16
Pocztarski Karol 1,44,16
Antoniuk Wiesław 1,49,20
Nowik Adam 1,50,01
Kozak Zdzisław 2,33,13
niedziela, 3 kwietnia 2011
"W poszukiwaniu wiosny"
- Kilkadziesiąt osób -/z Białej Podlaskiej "BKR", Siedlec "Leniwce", Warszawy, Białorusi "KOŁA BOK" /dojechali w trakcie rajdu/ i Międzyrzeca "rowerowy międzyrzec AKTYWNI"/
- rowerowy tor przeszkód
- znicze i kwiaty przy pomniku Jana Pawła II
- 2 radiowozy policyjne
- 1 rundka dookoła "skwerku"
- 45km po kamieniach, piachu, błocie i asfalcie
- 7 godzin i 30 minut - wspólnego przebywania na świeżym powietrzu./chociaż, niektórzy więcej/
- kilka ciekawych miejsc w okolicy Międzyrzeca
- 1 "zgóbka"
- 2 "wywrotki",
- 2 "złapane gumy"
- 1 ognisko
- kocioł fasolki po bretońsku
- "ileś" kiełbasek
- "ileś" napoi
- "ileś" kamizelek odblaskowych
- "ileś" gadżetów rozdanych podczas trwania rajdu
Tak można podsumować poszukiwanie wiosny na podstawie tego ,co było widać.
Dla nas najważniejsze, że wszyscy przejechali bezpiecznie całą trasę, i że razem spędziliśmy aktywnie czas dobrze się bawiąc.
Mamy nadzieję że spotkamy się jeszcze nie raz.
Dziękujemy także:
Dyrekcji MOSiR Międzyrzec Podlaski za pomoc w organizacji rajdu / pomoc w większych rajdach ze strony MOSiR mamy obiecaną/
Komisariatowi Policji w Międzyrzecu Podlaskim za zabezpieczenie przejazdu
Wieśkowi /Yozue - mu/ za udostępnienie swojej posiadłości.
Bankowi BGŻ za kamizelki i gadżety odblaskowe
Oraz wszystkim którzy przyczynili się do tego, że rajd się odbył.
Pozdrawiamy
r m
Zdjęcia 1
Zdjęcia Andyrock
środa, 23 marca 2011
Powitanie WIOSNY -2011.
"Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty"
Podczas wcześniejszego spotkania rowerzystów zaproponowałem powitanie Wiosny z rowerzystami z Białej Podl. Pomysł mój zaakceptowali Jurek i Wiesław. Jakież było moje zdziwienie 20 marca o godz.9.00 gdy na miejsce zbiórki dojechali Andrzej, Sławek, Wiesław i Andrzej.Po godzinie pedałowania dotarliśmy do Białej i tam na Placu Wolności dowiedziałem się, że to Jurek powiadomił resztę grupy rowerowej o wiosennym wypadzie w Białej Podl. Wspomnę jeszcze o krótkiej rozmowie z Kraszewskim na Placu (mieliśmy trochę czasu rowerzyści z Białej zaplanowali start na godz. 11.00).
O godz. 11.00. wszyscy którzy mieli ochotę na niedzielną wyprawę wiosenną ruszyli w kierunku Krzny, lecz w grupie rowerzystów nie było Marzanny (do topienia ) więc pojechaliśmy dalej w kierunku Witoroża. Pogoda z godziny na godzinę była coraz lepsza, wiec jazda rowerem była przyjemnością i dawała Nam wiele radości. Jeszcze na ulicach Białej dołączyło do grupy kilka osób i tak wspólnie dotarliśmy do Witoroża. W pięknym drewnianym kościółku proboszcz tutejszej parafii opowiedział Nam historię o tym pięknym podlaskim kościółku. Następnie przez Danówkę drogami leśnymi jechaliśmy w kierunku Sokula. Jazda przez leśne ścieżki trochę Nas zmęczyła, nieśmiałe promyki słoneczne rozleniwiły i tak na leśnym skrzyżowaniu zatrzymaliśmy, natychmiast powstała propozycja ogniska i tak też zrobiliśmy. Wszyscy ucz
Relacja i foto Andyrock
sobota, 19 marca 2011
Topienie Marzanny
... w słońcu i piaskach pustyni.
Film dedykowany dla dzisiejszych porannych biegaczy.
Ku pokrzepienia oraz zwiększeniu motywacji do dalszych treningów oraz walki z własnymi słabościami.
Miłego oglądania
Film dedykowany dla dzisiejszych porannych biegaczy.
Ku pokrzepienia oraz zwiększeniu motywacji do dalszych treningów oraz walki z własnymi słabościami.
Miłego oglądania
piątek, 18 marca 2011
Witam
".... i o zdrowie pytam." - bo patrząc na ilość aptek w naszym mieście to chyba jest nie najlepiej.
Ludzie ruszajcie się, jeździjcie rowerami, biegajcie, uprawiajcie systematycznie jakieś sporty a poprawi się wam samopoczucie, łatwiej wam będzie znosić codzienny trud.
Pozdrawiam
Ludzie ruszajcie się, jeździjcie rowerami, biegajcie, uprawiajcie systematycznie jakieś sporty a poprawi się wam samopoczucie, łatwiej wam będzie znosić codzienny trud.
Pozdrawiam
Hurra, właśnie się zalogowałem
Właśnie się zalogowałem i będę pisał głupoty, a Admin na pewno mnie usunie
Witamy
Od dzisiaj blog ma więcej autorów, którzy zdecydowali się pisać o wyprawach, wycieczkach, i wszystkim co jest związane z rowerami.
Witamy
Bynia,
znanego w niektórych kręgach jako Bi Bi,
Andyrock-a
artystę - rowerzystę
Yozue-go,
co wszyscy chcą czytać jego ...teksty.
Taka mieszanka autorów o różnych osobowościach może być wybuchowa ale za to będziemy mieli różne "spojrzenia i relacje ".
Pełna demokracja, zobaczymy co z tego wyjdzie.
Chłopaki bierzcie się do pisania.
Pełna demokracja, zobaczymy co z tego wyjdzie.
Chłopaki bierzcie się do pisania.
Zapraszamy następnych chętnych
sobota, 12 marca 2011
Wspomnienie. Lato 2009
Aby "przyspieszyć" odejście zimy przypomnienie jednego wyjazdu z lata 2009 relacjonowane przez Andrzeja
"Uczestniczyli w wyprawie.
Barbara Adam i Andrzej
Dzień I
Trasa Międzyrzec - Siedlce - Skórzec - Nowaki - Chlewiska - Kotuń - Broszków - Żuków - Mokobody - Liw - Węgrów
Wstajemy rano szybkie śniadanie, sprawdzamy "pędzidła", pakujemy się i w drogę. Dojeżdżamy do Starej wsi z daleka widać białe mury pałacu. Pałac i rezydencja Kiszków, Radziwiłłów, Krasińskich, Golicynów i Ossolińskich położony w wielkim parku wygląda jak bajkowy zamek angielski. Obecnie własność NBP. Nie dostępny do zwiedzania. Szkoda że nie.
Dwa dni ciekawej wyprawy.
271km trasa tutaj
Barbara, Adam, Andrzej
Foto Andrzej i Barbara
Pozdrawiam Andyrock
poniedziałek, 28 lutego 2011
Rajd narciarski i nordic walking "Zima ....."
Koniec lutego. Zima trzyma od grudnia i wcale nie chce odpuścić.
Aby jej trochę pomóc wyszliśmy podgrzać atmosferę.
Każdy wziął ze sobą to co miał - narty, kijki , .... i ruszyliśmy w las. / a propos jeszcze trochę to narty "wejdą nam w krew" jak rowery, a są jeszcze inne sporty outdoorowe i co będzie jak te inne wejdą też w krew.Ale tym będziemy się "martwić" później/
Plan rajdu był ambitny "SzlakJelenia" 3-4 godziny marszu i szurania deskami po śniegu.
Wyszło 1,5 godz. a reszta czasu została przeznaczona na "podziwianie widoków" i "rozpalanie ogniska" .
Chociaż plan nie został wykonany w 100% to i tak wszyscy byli zadowoleni i szczęśliwi że spędzili tych kilka godzin na świeżym powietrzu.
A co "najgorsze" wszyscy pytają kiedy i gdzie idziemy /szuramy/ następnym razem.
Ale to jest zagadka której rozwiązanie będzie prawdopodobnie pod koniec tygodnia.
Może zima wreszcie zrobi swoje i ... odejdzie.
Zdjęcia
Aby jej trochę pomóc wyszliśmy podgrzać atmosferę.
Każdy wziął ze sobą to co miał - narty, kijki , .... i ruszyliśmy w las. / a propos jeszcze trochę to narty "wejdą nam w krew" jak rowery, a są jeszcze inne sporty outdoorowe i co będzie jak te inne wejdą też w krew.Ale tym będziemy się "martwić" później/
Plan rajdu był ambitny "SzlakJelenia" 3-4 godziny marszu i szurania deskami po śniegu.
Wyszło 1,5 godz. a reszta czasu została przeznaczona na "podziwianie widoków" i "rozpalanie ogniska" .
A co "najgorsze" wszyscy pytają kiedy i gdzie idziemy /szuramy/ następnym razem.
Ale to jest zagadka której rozwiązanie będzie prawdopodobnie pod koniec tygodnia.
Może zima wreszcie zrobi swoje i ... odejdzie.
Zdjęcia
sobota, 19 lutego 2011
Serpel 2011
Serpelice i Dolina Bugu są piękne o każdej porze roku. To jedno z niewielu miejsc w naszej okolicy które ma swój "klimat" . To tutaj wiosną i jesienią najczęściej jeździmy rowerami , a latem przyjeżdżamy popływać po Bugu kajakami.
A od dzisiaj będziemy tutaj przyjeżdżać zimą na narty biegowe.
Serpel to kameralna impreza organizowana przez "zapaleńców" po raz VIII.
Ładna trasa wytyczona w pagórkowatym terenie, mili organizatorzy /gospodarze/, którym zależy na dobrej atmosferze oraz rywalizacja w różnych kategoriach wiekowych i na różnych dystansach dają w skrócie obraz tego biegu.
Był ciepły posiłek, puchary, dyplomy i nagrody rzeczowe.
Ale przecież nie wyniki są najważniejsze w takich biegach.
Ważny jest kontakt z naturą, ruch, aktywność. Ważne aby trochę się zmęczyć, aby walczyć ze swoimi słabościami i przełamywać swoje ograniczenia. Ważne aby sprawdzić jak zachowujemy się w rywalizacji, pod presja czy przypadkiem "cel" nie przesłania nam "drogi".
Ważne aby w miłej i przyjaznej atmosferze spędzić czas. Ważne aby do domu wrócić z dobrą energią
A w tym biegu tak właśnie było.
Będziemy tu wracać !!!
PS.
1) Dostaliśmy jako Międzyrzec Podlaski puchar za "drużynówkę" bo mieliśmy w swojej "kamandzie" zawodniczki z Białej Podlaskiej /RPPP/ i Białorusi /KOLA BOK/
2) Andrzej i Edyta swoje nagrody rzeczowe zdobyte za bieg przekazali do świetlicy MOSiR przy pływalni krytej w Międzyrzecu.
Braaawooo dla nich.
Również nagroda za "dróżynówkę" została przekazana dla w/w świetlicy.
A od dzisiaj będziemy tutaj przyjeżdżać zimą na narty biegowe.
Serpel to kameralna impreza organizowana przez "zapaleńców" po raz VIII.
Ale przecież nie wyniki są najważniejsze w takich biegach.
Ważny jest kontakt z naturą, ruch, aktywność. Ważne aby trochę się zmęczyć, aby walczyć ze swoimi słabościami i przełamywać swoje ograniczenia. Ważne aby sprawdzić jak zachowujemy się w rywalizacji, pod presja czy przypadkiem "cel" nie przesłania nam "drogi".
A w tym biegu tak właśnie było.
Będziemy tu wracać !!!
Więcej zdjęć
PS.
1) Dostaliśmy jako Międzyrzec Podlaski puchar za "drużynówkę" bo mieliśmy w swojej "kamandzie" zawodniczki z Białej Podlaskiej /RPPP/ i Białorusi /KOLA BOK/
2) Andrzej i Edyta swoje nagrody rzeczowe zdobyte za bieg przekazali do świetlicy MOSiR przy pływalni krytej w Międzyrzecu.
Braaawooo dla nich.
Również nagroda za "dróżynówkę" została przekazana dla w/w świetlicy.
poniedziałek, 14 lutego 2011
NIC TAKIEGO A JAK WIELE
Tak mógłby wyglądać opis pierwszego zimowego wyjazdu "rowerowego międzyrzeca". Ale wrażenia są całkiem inne.
Skrzący się milionami błysków śnieg. Drzewa pięknie komponujące się z bielą. Sarny umykające przed nami w las. Wydobywająca się z kubka gorącej herbaty para i ślady opon na świeżo spadłym śniegu.
Przebywania z naturą nawet w ekstremalnych warunkach, pozwala nam patrzeć na świat inaczej. Inaczej niż to pokazuje nam TV lub podpowiada nam nasza wyobraźnia lub doświadczenie.
Inne spojrzenia, inne odczucia. Każdy z nas ma swoje, ale każdy z nas powinien szukać tych prawdziwych i ważnych.
Odbyliśmy ponad 40 km wycieczkę, przez pola i lasy okolic Międzyrzeca.
NIC TAKIEGO A JAK WIELE.
Zdjęcia
środa, 9 lutego 2011
UWAGA
W dniu dzisiejszym ze względów technicznych oraz praktycznych i na prośbę użytkowników - fora w blogach aktywni międzyrzec oraz rowerowy międzyrzec zostały połączone w jedno FORUM
23 wpisy z aktywni międzyrzec nie zostały przeniesione i do 28.02.2011r będą znajdowały się tutaj.
Prosimy o przeniesienie dyskusji.
Za utrudnienia przepraszamy.
Oczekujemy wszelkich uwag odnośnie działania blogów i forum.
23 wpisy z aktywni międzyrzec nie zostały przeniesione i do 28.02.2011r będą znajdowały się tutaj.
Prosimy o przeniesienie dyskusji.
Za utrudnienia przepraszamy.
Oczekujemy wszelkich uwag odnośnie działania blogów i forum.
środa, 2 lutego 2011
Rajd Nordic Walking "Tam gdzie nogi poniosą"
Zapraszamy na Rajd "Tam gdzie nogi poniosą" Narciarski i Nordic Walking
"Międzyrzeckie Jeziorka"
Międzyrzec Podlaski
06.02.2011r /niedziela/ godz. 10.00
Stanica Żeglarska ul Zahajkowska 44
A przed rajdem, kilka wskazówek od Naszej Mistrzyni, na pewno Wam się przyda.
PODSUMOWANIE /8.02.2011r/
Frekwencja była nie najlepsza ale tych kilkanaście osób miło i przede wszystkim aktywnie spędziło czas.
Śmieci domowe, pozostałości z imprezowania, elementy karoserii samochodu to tylko część tego co odkrył topniejący śnieg.
Czy ludzie nigdy nie przestana wyrzucać śmieci do lasu?
Śmieci w lesie to jedyne złe doświadczenie tego Rajdu.
Ci co brali udział po raz pierwszy w marszu nordic walking po zakończeniu pytali kiedy będzie następny .
Im odpowiadamy będzie, już w marcu.
Podziękowanie dla Stowarzyszenia Rozwoju Żeglarstwa za udostępnienie pomieszczeń stanicy
Pozdrawiamy Wszystkich Aktywnych którym nie chciało się być z nami.
Więcej zdjęć tutaj
wtorek, 1 lutego 2011
Co zamiast siedzenia przed telewizorem?
Każdy ma jakiś pomysł na spędzanie aktywnie wolnego czasu.
Przedstawiamy kilka propozycji z miesiąca stycznia
Przecieranie szlaków dla zwierzyny.
"Szuranie" deskami po śniegu
"Walenie" głową w sufit.
Kręcenie aby się kręcił.
Oczekiwanie aż śnieg stopnieje.
Udeptywanie ścieżek w parku.
To kilka propozycji nie wymagających specjalnego przygotowania. Wystarczą chęci.
A jakie są wasze propozycje? Może są bardziej wymyślne?
Czekamy na propozycje.
A tutaj propozycje na rower jak stopnieje śnieg.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

